inleo.blog – wirtualizacja, cloud computing, storage, serwery, it
Blog technologiczny, poruszający tematy ogólnie związane z High End IT – wirtualizacja, cloud computing, storage itp.

Trzecie urodziny bloga!

Wpisany: Maj 15th, 2012 | Brak komentarzy »

Dziś kolejne, trochę spóźnione święto. Nasz słodki blogasek ma już 3 lata! Powiem Wam, że ten czas naprawdę szybko leci. Przez te trzy lata wiele się zmieniło w moim życiu… w zasadzie wszystko. Tylko ten blog pozostał taki sam, w tym samym miejscu i takiej samej formie. Cieszę się, że wciąż mamy więcej odbiorców, komentarze pojawiają się coraz częściej i generalnie robi się coraz ruchliwiej.

Jak to wypada, przy każdej rocznicy robi się podsumowanie… tak, więc, nieprzewrotnie i ja przygotowałem krótką retrospekcję. Na początku najbardziej lubiane przez Was artykuły:

  1. Licencjonowania VMware vSphere 5” - https://blog.inleo.pl/?p=574
  2. „Microsoft Lync 2010 i Asterisk w jednym stali domu”  - https://blog.inleo.pl/?p=455
  3. „Co nowego VMware vSphere 5? – Platforma”  - https://blog.inleo.pl/?p=530

Tak jak już wspominałem jest Was – czytelników coraz więcej, co ilustruje poniżysz wykres:

Dodatkowo staliście się coraz bardziej stałymi odbiorcami :)

W ciągu ubiegłego roku otrzymałem również tytuły VCP4 i VCP5, oraz dzięki Wam VMware vExpert 2012. Za co jeszcze raz serdecznie dziękuję.

Dodatkowo uruchomiliśmy stronę http://www.cloudarea.pl wyjaśniającą, co to jest chmura w prostych, przystępnych słowach.

Zawsze przy takich podsumowaniach pojawia się pytanie o plany. Planów jest mnóstwo, zarówno prywatnych jak i zawodowych, główną trójcę przedstawiam poniżej.

  1. Przede wszystkim chciałbym rozwinąć bloga – myślę, że forma pozostanie ta sama, plus ewentualnie będę częściej organizował różnego rodzaju serie artykułów.
  2. Planujemy uruchomić kolejną stronę tematyczną, podobną do CloudArea jednakże na temat wirtualizacji.
  3. Wprowadzimy na pewno parę ułatwień, nowych funkcji, aby blog był bardziej czytelny i wygodny w użytkowaniu.

Co do moich życzeń, to chciałby , aby blog.inleo.pl docierał do jak największej rzeszy odbiorców, w tym celu założyłem dziś profil na Google+, profil inleo możecie znaleźć pod tym linkiem – https://plus.google.com/u/0/101981413263090296061, zapraszam serdecznie do plusowania i reklamowania nas.

Na końcu chciałbym jeszcze raz podziękować za czytanie i jednocześnie poprosić o uwagi, pomysły opinie… bo ta strona nie jest tylko dla mnie ale przede wszystkim dla Was.

Tagi:
Kategoria: Mistyczne wypróżnienia
Poleć:

GPT, VMware Converter, PlateSpin czyli migracja P2V kontrolera domeny.

Wpisany: Maj 8th, 2012 | Brak komentarzy »

Kolejny dzień migracji. Snuje się po pomieszczeniu, jakby bez ciała. Poruszam się jak Gotka w długiej czarnej sukni – płynę, idę, ale jakbym nie poruszał nogami. Testy przechodzą porwanie, następne serwery stają się z chwili na chwilę produkcją. Wszystko idzie zgodnie z planem. Czeka na mnie jeszcze dziś kontroler Active Directory. Kilka kroków i dzień minie, a całe środowisko płynnie wystartuje z nowej infrastruktury wirtualnej.

Kontroler domeny działa pod kontrolą Windows Server 2008R2 64bit a sprzęt, na którym jest uruchomiony to serwer IBM System x3550 M3. Wszystko wydawałoby się pięknie – wspierany system operacyjny, wspierany serwer. VMware Converter w takim układzie powinien być idealnym rozwiązaniem… jednak jest mały trzyliterowy problem – GPT.

Czymże jest owe GPT? Jak podaje Wikipedia jest to sposób zapisu na informacji o partycjach na dysku. W strukturze logicznej, przypomina rozszerzone (extended) partycje MBR czyli starego typu… blablabla… generalnie chodzi w tym o to, że GPT daje nam możliwość użycia w systemach MS do 128 partycji na jednym dysku i zaalokować do 18EB. Biorąc pod uwagę, że wspominany serwer ma dwie partycje i 300GB dostępnej powierzchni dyskowej to faktycznie użycie GPT było bezdyskusyjne ;)

Jednak, w czym problem? Otóż partycje GPT nie są wspierane przez VMware Convertera, o czym dowiedziałem się dopiero po kliku dobrych godzinach próbowania migracji. Proces pozawczy trwał tak długo, ponieważ gdy będziecie chcieli zrobić sobie migrację serwera z GPT, na różnych wersjach konwertera – od 3, 4, 4.3 dostaniecie szereg dziwnych, niewiele mówiących błędów takich jak:

Vmware vCenter Converter Standalone Fatal Error Occurred. The most common reason for this is loss of network connection. The wizard will now be closed. Please check your network connection and try again.
[#8] [2010-07-08 12:06:41.810 05436 error 'DisksAndVolumesDataConnectionLogger'] Exception getting Disks and Volumes, _sourceStorageInfo is missing!!
[#8] [2010-07-08 12:06:41.810 05436 error 'DisksAndVolumesDataConnectionLogger'] Exception getting Disks and Volumes info!!
“.” – to mój ulubiony z konwertera 4.3 :D

Dopiero w wersji 5.0 jawnie w komunikacie błedu informowani jesteśmy, że VMware Converter nie wspiera GPT.
Cóż wtedy począć? Możecie zrobić dwie rzeczy, po pierwsze sprawdzić czy macie GPT, robi się to za pomocą wywołania komendy w konsoli cmd uruchomionej z prawami administratora:

diskpart
list disk

Po jej wywołaniu powinna Wam się pokazać zgrabna tabelka w której, gdy zobaczycie gwiazdkę przy GPT będzie to oznaczać, że możecie dać sobie spokój z VMware Converterem… Znalazłem co prawda jakieś hardkorowe, chałupnicze metody migracji, ale stosowanie ich w środowisku produkcyjnym wydało mi się niezbyt rozsądne. W zamian VMware Convertera postanowiłem użyć produktu PlateSpin w wersji 9.

Aby rozpocząć migrację za pomocą Plate Spin należy wykonać operację „odkrycia” celu i źródła. Funkcja Discover Details pozwoli nam uzyskać wszelkie niezbędne informacje, które posłużą do migracji. Aby tego dokonać udajemy się do PlateSpin Migrate toolbar -> Discover Details lub w widoku serwerów klikamy prawym przyciskiem myszy na pustym obszarze I wybieramy Discover Details.

Powinno pokazać się nam okienko umożliwiające wpisanie numeru IP serwera, a także wybranie typu systemu operacyjnego z listy.

Po zarejestrowaniu zarówno naszego Windowsa jaki ESX’a możemy zabrać się za skonfigurowanie zadania migracji. Do wyboru mamy dwa tryby:

  • Advanced mode – Pozwala on na dostęp I modyfikację wszelkich parametrów zadania.
  • Wizard mode – Taki tryb jak auto w aparacie – klik klik I gotowe ;)

My, jako prawdziwi specjaliści oczywiście wybierzemy tryb zaawansowany, żeby mieć pełną kontrolę nad procesem migracji. Aby rozpocząć konfigurację zadania klikamy na ikonę Action a następnie w oknie, które się pojawi przeciągamy wykryty serwer źródłowy na serwer docelowy i wciskamy przycisk Advanced.

Podczas konfiguracji opcji zaawansowanych należy zwrócić uwagę aby replikacja była ustawiona na block based i online tak jak na rysunku poniżej:

Następnie zaznaczamy, że chcemy, aby maszyna wirtualna, która powstanie po migracji była wyłączona a stara fizyczna pozostała online. Jest to trochę dmuchanie na zimne, ponieważ później możemy odłączyć kartę sieciową, co zabezpieczy nas przed sytuacją, że nawet gdy przypadkowo uruchomimy VM to nie uszkodzi ona nam struktury AD.

Następnie wprowadzamy poświadczenia na jakich ma być przeprowadzona migracja

Przechodzmy do zakładki Take control i wprowadzamy nowy, unikalny i tymczasowy adres ip dla maszyny wirtualnej.

Dalej klikamy OK i uzyskujemy swego rodzaju podsumowanie wszelkich ustawień przyszłej maszyny wirtualnej. Warto zaznaczyć, w opcji General, aby w nowej VM zostały zainstalowane VMware Tools, oraz dostroić ilość pamięci RAM – w moim przypadku była to wartość 4GB.

Dodatkowo, tak jak wcześniej wspomniałem Guest NIC1 warto zaznaczyć aby karta śieciowa po uruchomieniu była nie podłaczona do sieci.

Resztę parametrów możecie ustawić dowolnie. PlateSpin pozwala na różne modyfikacje podczas migracji – od zmiany sieciówek, przez modyfikacje i rozdzielanie partycji na niezależne dyski vmdk, po wyłączanie i włączanie usług w systemie gościa.
Po dopieszczeniu ustawień naszej przyszłej maszyny wirtualnej zapisujemy i uruchamiamy zadanie.

Po pomyślnej operacji warto wykonać kilka testów przeniesionego kontrolera. Możecie to wykonać za pomocą tego prostego skryptu:

mkdir %1
dcdiag > %1\dcdiag.txt
repadmin /showrepl > %1\repadmin.txt
ntfrsutl ds > %1\ntfrsult.txt
nslookup domena.cmentarnapolka.pl %1 > %1\nslookup-all.txt
nslookup -”set q=ANY” domena.cmentarnapolka.pl %1 > %1\nslookup-any.txt
nslookup -”set q=NS” domena.cmentarnapolka.pl %1 > %1\nslookup-ns.txt
nslookup -”set q=SOA” domena.cmentarnapolka.pl %1 > %1\nslookup-soa.txt

Należy go jedynie nieco zmodyfikować do testowanego środowiska – wymienić nazwę domeny na swoją. Zapisać, jako plik cmd i wywołać na przeniesionym kontrolerze domeny podając jego IP lub nazwę domenową np.:

testing-ad.cmd kontroler1.domena.cmentarnapolka.pl

Testy przebiegną pomyślnie, jeżeli:

  • Nie będzie błędów
  • Kontroler będzie osiągalny
  • Wszystkie inne kontrolery AD pojawiają się pod „SET: DOMAIN SYSTEMVOLUME (SYSVOL SHARE)” po wywołaniu ntfrsutl
  • Nazwy domen są rozwiązywane

Nie potrafię zliczyć przypadków, gdy VMware Converter mnie zawiódł – że coś, co rzekomo miał przekonwertować w rezultacie sromotnie nie działało. Nie pomagały modły, wyłączanie wirtualnych urządzeń, niedzielne psalmy pod zakrystią… Nic. W przeciwieństwie do kotów mam tylko jedno życie, i powiem wam, że PlateSpin uratował mi je nie raz.

Tagi: , , , , ,
Kategoria: Windows, Wirtualizacja
Poleć:

VMware vExpert 2012

Wpisany: Kwiecień 17th, 2012 | 7 komentarze »

Jeden z moich znajomych poinformował mnie dziś, że na liście zamieszczonej na VMTN Blog w notce Announcing vExpert 2012 title holders widnieje moje nazwisko… Faktycznie! W związku z tym chciałbym z przyjemnością poinformować, że zostałem uhonorowany tytułem VMware vExpert 2012!

Teraz poczuje się trochę jak na rozdaniu Oskarów i podziękuje Wam wszystkim za pomoc w uzyskaniu tego tytułu! Jak również mojemu reżyserowi, producentowi i co najważniejsze pogratuluje wszystkim uhonorowanym z listy! :D

Tagi: ,
Kategoria: Mistyczne wypróżnienia
Poleć:

Automatyczne Datacenter – Auto Deploy

Wpisany: Kwiecień 16th, 2012 | 2 komentarze »

Wyobrażam sobie, że kiedyś, w cieniu swojej winnicy będę przekopywał kartony pełne starych notatek i natknę się na coś takiego…

„Lipiec – wtorek 9 lipca 2047.

Nie byłem tam od lat. Trudno nawet powiedzieć, gdzie znajdowało się teraz wejście. Cały, niegdyś tętniący życiem kompleks utonął pod tonami piasku. Pod pewnym względem był to smutny widok – tyle lat pracy i czasu tak upiornie pogrzebane pod zwałami kwarcu. Kwarcu, który paradoksalnie, tym razem nie był jedynie końcem, ale i początkiem zmierzchu.

Największe cywilizacje umierały a ich szczątki pożerała pustynia. Geneza tej cywilizacji była jednak inna – zrodziła się ona z piasku, a miliardy wyrzeźbionych w kwarcu tranzystorów pozwoliło jej sięgnąć gwiazd. Mimo wszystkich swych osiągnięć cywilizacja ta, w pewnym momencie swojego istnienia trwała tylko po to, aby sama siebie udźwignąć. Cała energia ludzkości wtłaczana była w nią, nie po to aby się rozwijać, lecz żeby trwać.

Może, dlatego ludzie wybrali szczęście? Porzucili fabryki, w których byli niewolnikami kwarcu. Zbudowali w końcu system, który sam o siebie dbał. Pozwolili sobie samym na oddech. Wybrali rzeczy, które pozwoliły im osiągnąć szczęście, ulokować je nie w umyśle, czy marzeniach, lecz w sercu, żonie czy dzieciach.

Zostało tylko kilku strażników przeszłości. Trwali oni w mroku starych bunkrów, dbając by organizm działał, żebyśmy my w swoim spokoju mogli pozostać na powierzchni. Pozostać i nie upaść ponownie w mroki przeszłości. Miedzy nimi był mój stary sługa Igor.”

… i wywoła ona mój uśmiech. Bo kiedy ja bym znalazł czas na życie, gdyby nie ta automatyzacja?

Pierwszym krokiem, który pozwoli zapewnić mojemu wiernemu słudze Igorowi pracę, a mi czas na życie będzie przygotowanie naszej infrastruktury. Do przygotowania środowiska do Auto-Deploy musimy ściągnąć i zainstalować następujące elementy:

  • Zainstalować vCenter Server 5
  • Zainstalować Powershell i PowerCLI (na vCenter)
  • Zainstalować Auto-Deploy – jest w tym samym iso co vCenter (na vCenter)
  • Zainstalować serwer TFTP – ja użyłem darmowego serwera od Solarwind (na vCenter)
  • Ściągnąć ESXi 5.0 Offline Bundle
  • Jeżeli nie mamy działającego DHCP w sieci instalujemy role DHCP na serwerze vCenter.

Aby rozpocząć konfigurację instalujemy na vCenter serwer TFTP. Jego konfiguracja jest banalna – wystarczy przejść do File -> Configure i wystartować TFTP Server, powinien nam się stworzyć automatycznie folder C:\TFTP-Root. Polecam również wyłączyć Windows Firewall.

Następnie otwieramy vCenter Client, przechodzimy do zakładki Auto Deploy i klikamy Download TFTP Boot Zip. Po ściągnięciu archiwum rozpakowujemy je i kopiujemy nazwę pliku *.kpxe.vmw-hardwired by wpisać ją w odpowiednie pola w serwerze DHCP. Rola DHCP w Windows Server w opcjach zaawansowanych posiada pola nr 66 i 67, są one przeznaczone na adres IP serwera PXE, oraz na nazwę obrazu – to właśnie tu wklejamy naszą uprzednio skopiowaną nazwę pliku.

Powinniśmy już w tym monecie mieć możliwość zbootowania naszego serwera… lecz gdy to uczynimy dostaniemy informację, że nie mamy przypisanego żadnego obrazu ESXi, który posłużyłby do instalacji. Uruchamiamy PowerCLI i wywołujemy:

Set-ExecutionPolicy RemoteSigned
Connect-VIServer vcenter.corp.cmentarnapolka.pl
Add-EsxSoftwareDepot c:\autodeploylab\VMware-ESXi-5.0.0-depot.zip
New-DeployRule –Name “Jakas_epicka_nazwa” –Item “ESXi-5.0.0-standard”
Add-DeployRule -DeployRule Jakas_epicka_nazwa

Powyższe tajemne komendy pozwalają nam dodać ESXi 5.0 Offline Bundle, który ściągnęliśmy na początku (Add-EsxSoftwareDepot). Kolejnym korkiem jest wywołanie komendy New-DeployRule, dodającej regułę domyślnie wybieranego obrazu przy starcie z PXE. Listę dostępnych obrazów możemy uzyskać poprzez wywołanie komendy:

Get-EsxImageProfile

Wyświetli nam ona listę dostępnych, zdefiniowanych profili. Istotną różnicą między dostępnymi profilami jest czy wybrany obraz jest standard czy no-tools. Generalnie różnica jest taka, czy zawiera on VMware Tool’s w sobie czy nie. Ja wybrałem standard, który owe toolsy zawiera. Ostatni krok polegający na wywołaniu komendy Add-DeployRule aktywującej naszą regułę… i zaledwie po tych kilku krokach nasz system Auto Deploy powinien już działać.

W następnej części tego cyklu postaramy się dorzucić do tej zupy jeszcze Host Profiles – by nasza infrastruktura nie tylko potrafiła się sama zainstalować, ale też skonfigurować.

Tagi: , , , , , ,
Kategoria: Wirtualizacja
Poleć:

Automatyczne Datacenter – Plan

Wpisany: Kwiecień 5th, 2012 | Brak komentarzy »

Odkąd zajmuję się IT moim marzeniem było stworzenie infrastruktury, która pozwalałaby mi żyć – podróżować, doglądać dojrzewających winogron, spędzić czas z rodziną i przyjaciółmi czy dać ponieść się melanżowi. Dotychczas z różnych przyczyn było to utrudnione – wieczne awarie sprzętu, zasilania itp. sprawiały, że pod przekrwionymi oczami rosły mi coraz większe sińce, a zieleni mojej cery wtórowała coraz bardziej głuchota powodowana szumem tysięcy bezlitosnych wiatraków. Zapuchnięty, ślepy i głuchy postanowiłem znaleźć jakieś rozwiązanie tego palącego problemu, rozwiązanie, które pozwoliłoby mi wyjść z kazamatów serwerowni.

Po wielu narkotycznych transach bogowie zlitowali się w końcu nad swoim żałosnym szamanem i zesłali mi z nieba pewien pomysł… oczywiście w formie pytania. Mimo wielu objawień, jakoś jeszcze nie zdarzyło mi się aby bóstwa, w swej wszechwiedzy obdarowali mnie gotowym rozwiązaniem – konfigami i działającymi maszynami wirtualnymi. Zawsze tylko idea, ale w swojej wdzięczności nie marudziłem tylko gryzłem łaskę.

Pytanie brzmiało – Czy drogą wskazaną przez przodków podążać to mądrość czy strach? W wolnym tłumaczeniu z boskiego – Czy słusznie tak dużą wagę powinniśmy przywiązywać do sprzętu, czy jednak zbagatelizować jego rolę do odtwarzacza maszyn wirtualnych? Zaiste jest to pytanie bardzo sensowne, na które w moim przypadku odpowiedz była prosta – bagatelizować.

Wpadłem, więc na pomysł zautomatyzowania datacenter do takiego stopnia, żeby w przypadku mojej nieobecności z awarią mógł sobie poradzić nawet mój obdarzony iskierką bożą sługa Igor. Jego zadanie zamykałoby się na wymianie serwera blade na nowy, a cały proces instalacji, konfiguracji a na końcu migracji maszyn wirtualnych wykonywałby się samoczynnie. Postanowiłem do tego celu użyć mechanizmów zintegrowanych z vSphere – AutoDeploy, HostProfiles, PowerCLI i bóg wie czego jeszcze…

Powyżej zdjęcie Igora, żeby przedstawić wam dramatyzm mojej sytuacji i rozjaśnić dlaczego w przypadku awarii chciałbym osiągnąć następującą sytuację:

  1. Awaria ESX.
  2. HA/FT odpala maszyny wirtualne na innych hostach.
  3. Uruchomienie nowego, niedziałającego serwera blade, lub wymiana przez Igora.
  4. Botowanie po PXE jest domyślnie wiec system rozpoczyna automatycznie proces Auto-Deploy.
  5. Po pomyślnej instalacji dodawany jest automatycznie do vCenter, oraz aplikowany mu jest Host-Profile.
  6. Następnie nowy ESX automatycznie zostanie dodany do klastra.
  7. Na końcu maszyny wirtualne są migrowane przez DRS na nowe zasoby i praca jest skończona, a Igor oddala się do swojego legowiska.

Dodatkowo pomyślałem, że dobrze by było gdyby w przypadku awarii jakiegoś podzespołu system automatycznie przestawiał serwer w Maintenance Mode i wysyłał maila do Igora i do mnie, że trzeba go wymienić i zadzwonić do dostawcy w ramach gwarancji.

Tak, więc praca koncepcyjna jest za mną… czas wziąć się za robotę. Mam nadzieje, że pozytywne rezultaty przedstawię w następnych artykułach.

ps. Na razie skupiam się na stronie serwerów/VMware, kwestia sieciowa czy macierzowa itd. jest poza zakresem… przynajmniej na razie.

Tagi: , , ,
Kategoria: Wirtualizacja
Poleć:

VMware Technical Journal

Wpisany: Kwiecień 4th, 2012 | Brak komentarzy »

Nowa idea zrodziła się w głowach ludzi z firmy VMware – postanowili, że będą wydawać magazyn techniczny na temat swoich rozwiązań. Nie mylcie tego z marketingowym bełkotem, jest to zdecydowanie bardzo krwisty techniczny befsztyk przyrządzony przez inżynierów VMware.

Tak więc mamy do czynienia z 80 stronami naprawdę wypełnionymi treścią. Oto spis artykułów:

  1. Introduction - Steve Herrod, CTO
  2. VisorFS: A Special-purpose File System for Efficient Handling of System Images - Olivier Cremel
  3. A Software-based Approach to Testing VMware® vSphere® VMkernel Public APIs - Lan Xue, Sreevathsa Sathyanarayana, James Truong, Sriram Sankaran, Ramesh Pallapotu, Thorbjoern Donbaek, Eric Lorimer
  4. Providing Efficient and Seamless Desktop Services in Ubiquitous Computing Environments - Lizhu Zhang, Wenlong Shao, Jim Grandy
  5. Comprehensive User Experience Monitoring - Lawrence Spracklen, Banit Agrawal, Rishi Bidarkar, Hari Sivaraman
  6. StatsFeeder: An Extensible Statistics Collection Framework for Virtualized Environments - Vijayaraghavan Soundararajan, Balaji Parimi, Jon Cook
  7. VMware Distributed Resource Management: Design, Implementation, and Lessons Learned - Ajay Gulati, Anne Holler, Minwen Ji, Ganesha Shanmuganathan, Carl Waldspurger, Xiaoyun Zhu
  8. Identity, Access Control, and VMware Horizon - Will Pugh, Kyle Austin
  9. VMworld 2011 Hands-On Labs: Implementation and Workflow - Adam Zimman, Clair Roberts, Mornay Van Der Walt

Dostępny jest na stronach VMware LABS pod tym adresem - http://labs.vmware.com/publications/vmware-technical-journal.

Tagi: , , , ,
Kategoria: Lost & found, Wirtualizacja
Poleć:

Zautomatyzowana walka z utrapieniami – Zapomniane snapshoty

Wpisany: Marzec 22nd, 2012 | Brak komentarzy »

Jak każda baśń tak i ta zaczeła się w odległej krainie dawno, dawno, temu. Gdzie zły administrator stworzył snapshota tak potężnego, że sam padł jego ofiarą… A snapshot, karmiony strachem użytkowników, rósł w siłę pożerając prawie całą piękną krainę. Jednak nie bójcie się, wszytko skończyło się dobrze, gdyż do akcji wkroczył piękny, jasnowłosy rycerz zwany Power CLI. Błękit jego oczu i siła jego skryptu oczywiście uratowały krainę…

Nie wiem jak Wam, ale mi zdążyło się wiele razy odnaleźć taki spuchnięty snapshot, który niemal zeżarł mi całą powierzchnie na dysku. Żmija admin zapomniał go wykasować… Jak się przed tym bornić? Można tą sytuację o alarmować, lub o skryptować – jest kilka dróg. Dziś zrobimy to za pomocą Power CLI.

Czyli, znowu rozpoczynamy od naszych wysłużonych funkcji do połączenia się:

$user=”root”;
$pass=”cmentarna polka”

Connect-VIServer -Server 192.168.93.129 -User $user -Password $pass

Do sprawdzenia czy nasze maszyny mają snapshoty w zasadzie wystarczy nam jedna funkcja zamknięta w pętli:

foreach ($snap in (Get-VM | Get-Snapshot)){

Write-Host $snap.VM $snap.name $snap.SizeMB MB $snap.Created

}

Powyższy kawałek kodu wyświetli nam proste podsumowanie z nazwą VM, nazwą snapshota, rozmiarem w MB i datą utworzenia. Wywołanie powyższego skryptu powinno dać nam mniej więcej taki wynik:

test-vm1 sdcds 0,03 MB 2012-03-21 12:47:16
test-vm3 fdgdf 0,03 MB 2012-03-21 12:47:21
szarlatan1 testciowysnapszocik 0,03 MB 2012-03-21 12:59:51

Pięknie. Myślę jednak, że dla większości z nas nie jest wcale takie istotne by otrzymać listę wszystkich istniejących snapshotów. Bardziej interesujące i sensowne wydaje się, odfiltrowanie tylko tych starszych niż np. 14 dni. Robimy to tak:

foreach ($snap in (Get-VM | Get-Snapshot | Where {$_.Created -lt ((Get-Date).AddDays(-14))})){

Write-Host $snap.VM $snap.name $snap.SizeMB MB $snap.Created

}

Analogicznie możemy stowrzyć warunek który odfiltruje nam to po wielkości snapshota, w tym wypadku większe niż 10 GB (pamiętajmy, że wielkość jest podana w MB):

foreach ($snap in (Get-VM | Get-Snapshot | Where {$_.SizeMB -gt 10240})){

Write-Host $snap.VM $snap.name $snap.SizeMB MB $snap.Created

}

Jeżeli chcecie uzyskać info jakie elementy możecie wyciągnąć za pomocą komend Get-VM | Get-Snapshot możecie wywołać:

Get-VM nazwa_vm | Get-Snapshot | Select *

Skrypt prymitywny, ale potrafi w prostych środowiskach, bez vCenter ułatwić nieco życie.

Tagi: , , ,
Kategoria: Wirtualizacja
Poleć:

VMware vSphere 5 Update 1

Wpisany: Marzec 19th, 2012 | Brak komentarzy »

Wyszedł pierwszy, duży, zbiorczy update dla vSphere 5. Ważniejsze zmiany to na pewno pojawienie się oficjalnej obsługi Windows 8, wsparcie dla nowych chipsetów, oraz nowych procesorów zarówno Intela jak i AMD.

Update 1 nie jest jakiś ogromy. Zawiera on poprawki do pewnych kluczowych błędów wykrytych przez spoleczność w vSphere 5. Bardziej szczegółowa lista zmian poniżej:

VMware ESXi

  • Wsparcie dla nowych procesorów Intel i AMD.
  • Dodanie wsparcia dla Native Storage Drivers dla Intel C600 chipset i aktualizacja sterowników dla LSI MegaRAID SAS do  5.34.
  • Wsparcie dla Mac OS X Server Lion 10.7.2 i 10.7.3 jako systemów gościa.
VMware vCenter
  • Dodanie nowych systemów - Windows 8, Ubuntu 11.10, Ubuntu 11.04, Ubuntu 10.10, Ubuntu 10.04 LTS, SUSE Linux Enterprise Server 11 SP2, do systemu automatycznego dostosowywania podczas instalacji
  • Poprawiono szereg błędów w klastrowaniu HA oraz DRS, między innymi – brak możlwiości konfiguracji Ha przy użyciu podpisanych sertyfikatów SSL,  samoczynne odłączanie się profili VM Storage dla klastra, oraz problem startowania maszyn w klastrze DRS
  • Usunięto denerwujące opóźnienie podczas startu vCenter w dużych infrastrukturach
  • Poprawiono błędne wyświetlanie zużycia pamięci
  • Poprawiono import OVA do vCenter
  • Poprawiono wykresy w kliencie webowym
  • Poprawiono vCenter Update Manager

Wszystkie zmiany dostępne są tutaj - http://www.vmware.com/support/vsphere5/doc/vsp_esxi50_u1_rel_notes.html

Tagi: , , ,
Kategoria: Wirtualizacja
Poleć:

Cloud Area – Rozwiązania dla Twojej Chmury

Wpisany: Marzec 12th, 2012 | Brak komentarzy »

Mam przyjemność zaprezentować Wam nasze najnowsze dziecko – stronę cloudarea.pl. Inicjatywa ta ma na celu przybliżenie ideii Cloud Computingu w przystępnej formie. Krok po kroku wyjąsniając na czym cała ta słynna Chmura polega, do czego może nam się ona przydać, oraz co dzięki niej możemy uzyskać.

Cloud Area została stworzona dla Was drodzy specjaliści, gdyż jest to strona zupełnie nietechniczna. Nietechniczna?! Po co mi coś takiego!? Uwierzcie… może to być dla Was przydatne. Prawdopodobnie jesteście postrzegani w swoim otoczeniu jako chodząca encyklopedia zagadnień informatycznych i wszyscy oczekują od Was, że będziecie pałać nieposkromioną ochotą tłumaczenia wszelkich idei IT. Tak zazwyczaj nie jest… Wiec, zamiast strzępić sobie język tłumacząc co to jest Cloud Computing i z czym to się je poślijcie tym wszystkim zarządom, managerom, sekretarkom, asystentom, projektantom, sprzątaczkom, sąsiadom, kolegom, żonom, mężom i kochankom tego linka – cloudarea.pl. Powinni zrozumieć.

Zapraszam serdecznie, czekam na komentarze, pytania, oraz wszelkiego rodzaju uwagi.

Tagi: , , , , , , , , , , , , , , ,
Kategoria: Lost & found, Mistyczne wypróżnienia, Wirtualizacja
Poleć:

Migracja… a może odwrotna kolonizacja?

Wpisany: Marzec 4th, 2012 | 2 komentarze »

Rok 1498. Okolice Kalikat. Do oddalonej 18 km od miasta plaży przybija portugalska karaka. Dowodzący nią Vasco da Gama wraz ze swoją załogą złożoną z morderców, pijaków i gwałcicieli odkrywa morską drogę z Europy do Indii. Biesiadując wieczorem na złocistej plaży, popijając wino i wcinając lokalną zwierzynę Vasco da Gama cieszy się, że wypełnił powiężone mu przez Henryka Żeglarza zadanie… w całej tej wesołości podsycanej, nie wiadomo, czy bardziej alkoholem czy myślą o krwistej chrystianizacji, nieświadomy on jest jednej, bardzo ważnej rzeczy – otóż jak się okaże za 500 lat, nie odkrył on drogi z Europy do Indii, lecz drogę z Indii do Europy.

Przez następne dziesiątki lat przez Indie przetacza się huragan portugalskiej furii chrystianizacji, oraz angielskiej rządzy pieniądza. Na początku XVI w. wybrzeże Indii obrasta faktoriami handlowymi. Dzięki czemu, powoli, lecz bardzo stanowczo Portugalia wypiera z Indii odwiecznie egzystujących tam Arabów. Jak ropnie na zadżumionym ciele Indie obsypują się katedrami. Krzyż niesiony przez kraj zaznacza swoją drogę purpurą krwi i płonącymi stosami. Prawie sto lat tej sielankowej, chaotycznej grabieży pod szatką szerzenia wiary kończą Anglicy. Przez następne setki lat grabież spod znaku krzyża, która była preferowaną formą rozwoju kolonii przez Portugalczyków zmienia się w zwyczajną grabież spod znaku mamony. Powstają nowe porty, a orientalne dobra spływają wartkim strumieniem użyźniając Europę. Małe fortuny rosną do dużych majątków pozwalając staremu lądowi zakwitnąć niczym Rajski Ogród. Powołane do życia zostają Kampanie Handlowe, które dzięki płynącemu przez nie bogactwu rosną do miana niemal niezależnych państw – wielkie floty, armie, morze ludzi i niewyobrażalne bogactwo… Wszystko to zbudowane na bardzo stanowczym wyzysku krajów kolonialnych w tym Indii. Europa przez te setki lat dała Indiom wszystko to, co oferowała innym koloniom – głupotę, biedę, niedorozwój społeczno-kulturalny, dyskryminację rasową i religijną oraz całą paletę wszelkich, najpaskudniejszych chorób.

Nie zrozumcie mnie źle. Bynajmniej im jakoś wybitnie nie współczuje z tego powodu. Czasami mam nawet wrażenie, że Indie dalej, w pewnym stopniu trwają w czasach kolonialnych. Tym bardziej teraz, kiedy wydaje mi się, że to Europa jest kolonizowana przez Hindusów.

Nie sądzicie, że historia zatoczyła nieco upiorne koło? Te lata wyzysku mogą powrócić, tylko, że w drugą stronę. Teraz to my będziemy drenowani przez Umeshów, Sadifów, Pradeppow. Nie będzie to też takie namacalne, jak w XVI w. kiedy chodziło o rzeczy materialne – jak pieprz czy opium. Nasi nowi kolonizatorzy przyszli po coś zdecydowanie bardziej esencjonalnego niż najwyższego gatunku kardamon czy herbata. Oni przyszli po wiedzę, po informacje… i dostaną je. Dostaną je, bo Europejczyk jest po prostu za drogi. Hindusi, Chińczycy czy inne nacje, które znajdują nieopisaną przyjemność w pracy za miskę ryżu przyjadą do Europy i ją skolonizują. Dlatego, że po pierwsze mogą. Po drugie relatywnie niska jakość świadczonych przez nich usług, czy też tworzonych produktów jest cechą pożądaną. Możesz sobie mówić, że nie, ja, nie łapie się na takie haczyki. Trochę mniej hipokryzji. Przypomnij sobie, jakie narzędzia ostatnio kupiłeś w promocji i czy jednak, zupełnie przypadkowo wybrałeś cenę a nie jakość? Dokładnie, czasem myślimy sobie, że jakoś to będzie. Przemęczymy się z tą, jedną, czy drugą, drobną niedogodnością, że, mimo, iż coś nie działa jak działać powinno, to jednak ile pieniędzy zostało w kieszeni. Tak. Ostatnio trochę zmurszeliśmy, bierzemy, co dają, nie oczekujemy wiele. Właśnie w tym momencie otwiera się możliwość dla Hindusa – on nam da produkt, który nam będzie pasować. Tani, słabej jakości – spełniający nasze niskie wymagania.

Tak, więc przygotujmy się na przypływ… Można powiedzieć, że Europa nie pierwszy raz jest w takiej sytuacji. Mieliśmy już przecież, chociażby Germanizację, Rusyfikację czy Amerykanizacje, które nie poszły zgodnie z planem…. może z wyjątkiem Amerykanizacji, która poczyniła ogromne sukcesy. Jednak nawet po jej przejściu pozostały tożsamości narodowe, a globalizm, mimo, że stał się faktem, to jednak faktem nie do końca dokonanym. W przypadku Hinduizacji jest jednak troszeczkę inaczej. Nie dotyka ona, bowiem kwestii kulturalno-społecznych, kwestii wiary, czy też zmiany sposobu życia. Ona igra na naszych najniższym uczuciu – lenistwie. Lenistwie, w którym Hindusi mogą nam pomóc. Zrobić coś za nas, coś, czego nam się już nie chce. Czy to źle? Nie, wcale tak nie uważam, podoba mi się nawet myśl o tym, że wszystkie przykre dla mnie czynności, za drobną opłatą będzie wykonywał ktoś inny. Co jednak się stanie, kiedy nie będę miał na tą małą opłatę, bo ten ktoś nauczy się ode mnie wszystkiego? Nie dość, że nie będzie widział nic złego w odwalaniu tej całej gównianej roboty to, dodatkowo będzie w stanie wykonać również te bardziej wymagające zadania!

Przykład już mieliśmy w Anglii. Tak, tak tej samej Anglii, która 400 lat temu tak sielankowo doiła swoich aktualnych oprawców. Role się odwróciły, teraz to indyjskie firmy kupują firmy angielskie. Następnie wysyłają na wyspy swoich śniadych pracowników, którzy skrzętnie, acz bezmyślnie uczą się wszystkiego od tamtejszych specjalistów. Gdy transfer wiedzy jest zakończony hinduski zarząd pozbywa się, za drogich, za burżujowatych, za białych pracowników. Trzy ruchy, szach i mat – rdzenna, prowadzona od 27 pokoleń przez szereg dbających o porządek i każdy szczegół serów i hrabiów angielska firma pozostaje jedynie fasadą dla chowającego się za nią bezładnego cyrku złożonego ze stada Hindusów.

Pozostaje nam mieć tylko nadzieję, że ten proces skończy się podobnie jak w przypadku powojennego, japońskiego przemysłu motoryzacyjnego, który odebrał Europie wszystko, oprócz kreatywności. Którą jak to się okazało nie jest tak łatwo skopiować. Dzięki bogu pozostają rzeczy na tym świecie, które nie można się nauczyć, kupić, czy przetransferować… i chyba w tym nasza nadzieja.

Ps. W sumie to chciałem napisać artykuł o migracji domeny z 2003R2 i 2008R2, oraz jak to przetestować, ale… tak jakoś wyszło ;)

Tagi:
Kategoria: Mistyczne wypróżnienia
Poleć:

VMware vExpert 2011 & VMware Certified Professional

Microsoft Certified Technology Specialist

Autor

Maciej Lelusz

Maciej Lelusz
Wolny strzelec z doświadczeniem w administracji wszelakimi systemami operacyjnymi. Ostatnimi laty mocno związany z tematyką wirtualizacji, posiada tytuły MCP, MCTS, VCP oraz vExpert 2011 i 2012. Prywatnie podróżnik oraz fan marki Porsche. Więcej na:

Sieci społecznościowe




RSS